Mechanizm jest następujący: ludzie odpowiedzialni za kulturę i dzielący na nią pieniądze, zasiadający we władzach różnych szczebli i w różnych instytucjach, wymyślają sobie jakieś tematy, Rok Chopinowski, Rok Polsko-Izraelski, cokolwiek. Państwo na siłę próbuje wymyślać kulturę, zamiast wspierać tę, która jest i powstaje naturalnie. Artyści na siłę próbują się w to wpisać, żeby pozyskać fundusze. I powstają jakieś koszmary, których nikt nie chce oglądać, a krytycy mają problem, jak o nich pisać. To nie sztuka, to pierdoły.